Być żoną dystrybutora w Marketingu Sieciowym.

promote_network_marketing

To był piękny majowy dzień. Mój mąż wpada do domu z paczką jakiegoś eliksiru i mówi „Rzucam pracę! Znalazłem dla nas super biznes i ty też żadnej pracy nie szukaj!”.

Zaledwie kilka tygodni wcześniej przeprowadziłam się do niego z innego regionu kraju i byłam w trakcie poszukiwania pracy. Pomyślałam, no dobrze, ale o co mu właściwie chodzi? Nie zdążyłam się dużo dowiedzieć, bo jeszcze tego samego dnia, rzucając tylko kilka zdawkowych zdań, usiadł przy biurku, wykonując niezliczoną ilość telefonów i umawiając się na spotkania. Później też mało co go widziałam w domu. Przez kolejne dni mojego męża całkowicie pochłonął ten biznes, dzwonił do znajomych i zabierał ich na jakieś prezentacje. Aż po upływie tygodnia, przypomniał sobie o moim istnieniu (czyżby zabrakło mu znajomych?) i zabrał mnie na taką prezentację.

Weszliśmy do jakiegoś biura, pełno ludzi, a w pokoju na końcu korytarza siedzi jakiś facet przy stole i przewraca kartki z obrazkami. Kiedy przyszła nasza kolej, siadamy do stołu, znowu zaczyna przewracać kartki, obok na kartce papieru rysuje jakieś kółeczka, mówi do mnie łamanym polskim, jego żona go poprawia i na koniec pyta mnie, co o tym myślę. Mój mąż z otwartą buzią i z szeroko otwartymi oczami, czeka na moją reakcję. Hmm…, a co ja mam o tym myśleć, jak nic z tego nie rozumiem? Ani nie byłam źle nastawiona, ani dobrze, ponieważ nigdy nie miałam z  czymś takim do czynienia.

Byłam trochę zmęczona szukaniem pracy, więc pomyślałam, dlaczego nie spróbować. Zakupiliśmy towar i ruszyliśmy do działania. Codziennie po kilka prezentacji. Część kończyła się sprzedaniem produktu, część pozyskaniem partnera do biznesu, a większość spotkań mimo braku rezultatów, była po prostu dobrym doświadczeniem związanym z poznawaniem ludzi. Mieliśmy kilkanaście prezentacji tygodniowo, jakieś szkolenia firmowe itp., ale to wszystko przeważnie wieczorami. Mieliśmy dużo niewykorzystanego czasu, a ponieważ oboje nie mieliśmy pracy na etacie i biznes na początku nie przynosił dużego dochodu, który by tą pracę zastąpił, musieliśmy sięgnąć po oszczędności. Nie muszę chyba wyjaśniać, jak dużą presję może wytworzyć taka sytuacja i jak wpływało to na stosunki między nami.

Z perspektywy czasu, jeśli mogłabym udzielić porady osobom, które stawiają pierwsze kroki w biznesie, to nie rezygnujcie ze stałego źródła dochodu i jeśli to możliwe, zostańcie oboje aktywni zawodowo, ponieważ presja wynikająca z braku finansów, oraz domowa atmosfera jaka temu towarzyszy, negatywne wpłynie na waszą skuteczność w pozyskiwaniu partnerów biznesowych, a później może obniżyć chęci do działania.

Marketing sieciowy, jak sama nazwa wskazuje, polega na budowaniu sieci ludzi (sieci sprzedażowej i konsumenckiej) i relacje międzyludzkie są tu kluczowym elementem. Pracując z ludźmi i chcąc ich pozyskać jako partnerów, musisz być optymistyczny, zawsze uśmiechnięty i pozytywnie nastawiony, a jeśli masz takie czy inne problemy w domu, może to być niewykonalne.

Muszę przyznać, że trochę się tą sytuacją podłamałam, bo nie wiedziałam co robić. Z jednej strony myślałam o tym , żeby to rzucić, żeby iść do pracy na etacie, a z drugiej strony, po przeczytaniu kilku książek, zaczęłam pierwszy raz od wielu lat naprawdę marzyć. Pomyślałam, że musi się udać. Dzięki Marketingowi Sieciowemu poznałam wielu ludzi i nawiązałam różnego rodzaju przyjaźnie. Dopiero później zobaczyłam, że inni, którzy pracują w Marketingu Sieciowym, też mają problemy. Niekoniecznie były to problemy finansowe, ale problemy z partnerami.

Na przykład poznałam kobietę, która miała trójkę dzieci, nie pracowała, zajmowała się domem, a w czasie wolnym marketingiem sieciowym. Jej mąż zarabiał dość dobrze i na brak pieniędzy nie narzekali. Ona miała marzenia, a on od życia potrzebował tylko, obiad na stole, ciepłych kapci, ewentualnie puszkę piwa i pilot od telewizora. Tak spędzał każdy wieczór i wiecznie miał problemy, że jego żona zajmuje sie czymś jeszcze i od czasu do czasu nie ma jej w domu. Ona nie chciała być tylko gospodynią domową, więc któregoś razu wyciągnęła męża z domu na wielkie wydarzenie firmowe, mając nadzieję, że to coś zmieni. Często przynosi to efekty, ale w tym przypadku mąż kompletnie nie załapał o co w tym chodzi, skrytykował ją i zniechęcił. Oczywiście w takiej sytuacji trzeba wybrać mniejsze zło, a że kobieta nie chciała rozpadu rodziny i nie mogła dać z siebie wszystkiego, żeby osiągnąć sukces, stała się takim fanem marketingu sieciowego. Gdzieś tam, coś tam, po kryjomu handluje, ale nie może rozwinąć skrzydeł.

Trafiłam też na parę, on zakochany w marketingu sieciowym, ona sceptycznie nastawiona. Obydwoje pracują, więc nie ma presji finansowej. On w wolnym czasie próbuje szczęścia, raz w jednej firmie, potem w drugiej, trzeciej, bez skutku. Inwestuje w materiały i szkolenia i  wierzy, że w końcu mu sie uda. Ona w to nie wierzy, wyśmiewa się z niego, krytykuje, nie chce już więcej słyszeć o marketingu sieciowym. On uparcie dąży do celu, aż pewnego dnia udaje mu się zarobić spore pieniądze i osiąga swój pierwszy życiowy sukces. Co ona robi? Zaczyna chodzić z podniesioną głową i rozpowiada dookoła jak to ona w niego wierzyła. No cóż najważniejsze, że historia się dobrze skończyła.

Jaki z tego wypływa wniosek? Pierwszym kandydatem, któremu będziesz musiał sprzedać ten biznes i swoją wizję, to twoja druga połowa. Świetnie, jeśli się włączy do działania, ale jeśli nie, niech przynajmniej nie przeszkadza. Nidy nie wiadomo co, może przynieść gorące pragnienie spełnienia się w tym biznesie i chęć zrealizowania swoich marzeń.

Z firmami Network-marketingowymi też różnie bywa, jedne rozwijają się szybciej, drugie wolniej i w pewnym momencie trzeba sie zastanowić, czy na pewno jest się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Niestety, a może wprost przeciwnie, nas też to dopadło. Pewnego dnia dostaliśmy propozycję, po przeanalizowaniu  której, stwierdziliśmy, że jest to oferta nie do odrzucenia. Wahaliśmy się, raz mój mąż, raz ja, ale w końcu po nieprzespanych dwóch nocach, podjęliśmy decyzję. Po tygodniu mój partner zadzwonił do firmy, z którą dotychczas współpracowaliśmy, anulował naszą umowę o współpracy i wzięliśmy się do roboty. Wypisanie się  oznaczało, że koniec z prowizjami, ale wiedzieliśmy, że jeśli chcemy odnieść wymarzony sukces w tym nowym przedsięwzięciu, nie możemy się oglądać do tyłu.

Zanim jednak w nowej firmie mogliśmy zarobić pieniądze, potrzeba było czasu. Więc co zrobiliśmy? Mając w pamięci nasz początek w branży, postanowiliśmy tym razem nie popełnić tego samego błędu. Zdecydowaliśmy, że ja pójdę na pełen etat do pracy, a on będzie rozwijał biznes. I tak też się stało. Przez ostatni rok ja pracowałam, a mój mąż zajmował się biznesem. Musiałam iść do pracy, gdyż zachciało nam się dodatkowo budować biznes na rynku, który jeszcze nie był otwarty, co pochłaniało dużo czasu i spowalniało budowanie lokalnego rynku. Wszystko robiliśmy w ciemno, a właściwie on, bo ja po jedenastu godzinach w pracy, nie miałam już siły na nic. Rekrutowaliśmy ludzi, nie mając stu procentowej pewności, że rynek kiedykolwiek będzie otwarty. Powiodło się. Dziś nadal pracuję (lubię swoją pracę), ale tylko na ćwierć etatu, mój mąż też sam decyduje o swoim kalendarzu, zarabiamy pieniądze i co ważniejsze, mamy mnóstwo czasu dla siebie.

Słyszałam kiedyś, że marketing sieciowy jest dla każdego, ale nie każdy nadaje się do marketingu sieciowego. Mój partner nie zawsze miał ze mną łatwo, czasami nie wytrzymywałam presji dnia codziennego, związanej z prowadzeniem biznesu. Nieraz  wszystko kręciło się wokół biznesu, a my jako para schodziliśmy na drugi plan. Nie zawsze było  cudownie, wymagało i nadal wymaga to czasami wiele poświęceń i wyrzeczeń po jego i po mojej stronie. Czasami to on się załamywał, a wtedy ja go pchałam do działania. Ale patrząc z perspektywy czasu, myślę, że byłabym gotowa przejść przez to wszystko raz jeszcze.

Nigdy wcześniej nie przeczytałam tylu książek, nigdy wcześniej nie chłonęłam tak łatwo wiedzy i nie czułam się tak dobrze w stosunku do swojej osoby. W żadnej pracy nie otrzymałam tak dużej ilości pozytywnych pochwał, nagród i pozytywnych impulsów. Nigdy wcześniej nie czułam takiej radości z tego, że mogę komuś w czymś pomóc. Oczywiście są ludzie, którzy są szczęśliwi w swojej pracy na etacie i nigdy w życiu by tego na nic innego nie zamienili. Inni, którzy nienawidzą pracować dla kogoś na etacie, próbują swoich sił w innych modelach zarobkowych, my spróbowaliśmy swoich sił w marketingu sieciowym.

Jednak cokolwiek by się w życiu nie robiło, zawsze jest potrzebna ta druga osoba, która Cię będzie wspierać, dzielić twoje marzenia, aspiracje i która będzie zawsze po twojej stronie. Jest takie przysłowie, że za każdym odnoszącym sukcesy mężczyzną, stoi silna kobieta. Każdy potrzebuje wsparcia i zrozumienia. Jeśli jesteś mężem czy żoną, partnerką czy partnerem i nie pociąga cię marketing sieciowy, ale dla twojej drugiej połowy jest to fragment życia, pozwól jej się rozwijać. Cokolwiek twoja druga połowa robi, w czymkolwiek się rozwija, nawet jeśli czasami jest ciężko, wspieraj ją i pomagaj, nie krytykuj i nie stawaj oporem. Ustalcie razem zdrowe reguły gry, tak byście oboje mogli być w jakimś stopniu zadowoleni, gdyż udany związek to zawsze kompromis.

Podziel się na:
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Blogger.com
  • Dodaj do ulubionych
  • email
  • Forumowisko
  • Gadu-Gadu Live
  • Google Buzz
  • Grono.net
  • MySpace
  • Mój biznes
  • RSS
  • Spis
  • StumbleUpon
  • Technorati
  • Tumblr
  • Twitter
  • Wykop
  • Yahoo! Bookmarks
  • Yahoo! Buzz
  • Śledzik

Podziel się swoją opinią na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powered by WordPress | Designed by: diet | Thanks to lasik, online colleges and seo