Pomocne Narzędzia
Odwiedzający
- 150Ten wpis:
- 10Odsłon dzisiaj:
- 102752Gości razem:
- 7Gości dzisiaj:
- 62Gości wczoraj:
- 1559Gości miesięcznie:
- 65Gości dziennie:
- 0Goście obecnie online:
- 1 lutego 2010Licznone od:
Archiwa
Kiedy mówię o przywództwie, przychodzi mi od razu na myśl historia z przed prawie 2500 lat, kiedy to miała miejsce sławna bitwa pod Termopilami, świetnie zekranizowana w filmie Zack’a Snydera pod tytułem „300”. Jest to historia trzystu odważnych spartańskich wojowników, którzy pod wodzą króla Leonidasa, bohatersko stanęli naprzeciw przygniatającej pod względem liczebności armii Kserkses’a. Odwaga i męstwo tych ludzi nie tylko opóźniły marsz liczącej prawie pół miliona armii nieprzyjaciela, ale stały się przykładem patriotyzmu, męstwa i poświęcenia dla reszty Greków, którzy nieco później w bitwie pod Salaminą, zainspirowani odwagą swoich bohaterskich rodaków, wyparli najeźdźców, ratując w ten sposób swoją ojczyznę przed wrogiem.
I o tym właśnie jest ten artykuł, o byciu przywódcą poprzez dawanie przykładu własnym postępowaniem. Tak wiele osób w dzisiejszej polityce, biznesie i życiu społecznym rości sobie prawo do przywództwa, ale przywództwa nie opartego na przewodzeniu ludziom w pokonywaniu trudności i osiąganiu zamierzonych celów, tylko nominacyjnego, które wynika z otrzymania funkcji.
Większość przywódców dzisiejszego świata jest hipokrytami. Mówią jedno, ale sami robią kompletnie coś innego. Najlepiej to widać podczas wyborów, prawda? Podobnie jest z przywództwem w świecie biznesu, czy nawet na arenie Kościoła i nasza branża Marketingu Sieciowego nie jest w tym aspekcie wyjątkiem.
Obecnie, często panuje przeświadczenie, że przywództwo polega na wydawaniu poleceń innym osobom. W marketingu sieciowym przejawia się to publicznymi wystąpieniami podczas spotkań szkoleniowych i głoszeniem strategii i koncepcji na temat budowania biznesu, których nikt nie stosuje. Często są to slogany powtarzane przez ludzi, którzy sami nie stosują się do swoich zaleceń. Sam popełniałem takie błędy i szybko przekonałem się, że taka strategia ma krótkie nogi.
A czym jest prawdziwe przywództwo? Prawdziwe przywództwo, to jest robienie tego, o czym się mówi. To jest dawanie przykładu własnym postępowaniem. To jest nie tylko wydawanie poleceń, jest to, jak napisał w swojej książce Alfred Palla, wyznaczanie celów i motywowanie do ich realizacji, motywowanie poprzez przykładne podejmowanie działań.
Kiedy ludzie dokonują wyboru szansy biznesowej, niektórzy myślą, że wybierają firmę albo produkt, ale w rzeczywistości, obydwie te rzeczy są sprawami drugorzędnymi. W pierwszym momencie twój kandydat wybiera Ciebie. Przyciąga go twój zapał, motywacja, entuzjazm i przywództwo. Jesteś jednym z pierwszych czynników, które decydują o przyłączeniu się kandydata do twojego biznesu, dlatego rozwój osobisty jest tak ważną dziedziną w naszej branży.
Kiedy podejmujesz współpracę w swojej firmie, już na samym początku swoim postępowaniem tworzysz fundament podświadomego obrazu, jaki będziesz przekazywał swoim potencjalnym współpracownikom. Decyzje i działania, jakie podejmujesz w pierwszych dniach przyłączenia się do biznesu, wywierają piętno nie tylko na twoim indywidualnym postrzeganiu reprezentowanej przez ciebie szansy biznesowej, ale także na przekazywanej na podświadomym poziomie informacji, jaka jest odbierana przez odbiorcę przekazu. Pozwól, że podam ci kilka przykładów.
W większości przedsięwzięć marketingowych sugerowane jest wyposażenie się w produkty. Nierzadko firmy oferują klika pakietów startowych, od tych najmniejszych do tych większych. Zadziwia mnie postawa, niektórych dystrybutorów, kiedy zaczynają swój „najlepszy z najlepszych”, gwarantujący wolność finansową biznes od zamówienia najmniejszego pakietu biznesowego w swojej firmie. Nie okłamujmy się. W większości przypadków, rozpoczęcie biznesu w branży marketingu sieciowego kosztuje nawet kilkakrotnie mniej niż otwarcie budki z zapiekankami. Co ja mówię! Wózek z obwarzankami będzie więcej kosztował! Wejście do biznesu w branży marketingu sieciowego jest o wiele tańsze niż rozpoczęcie swojej działalności w tradycyjnym biznesie albo franczyzy. Wciąż jednak wymaga wkładu kapitałowego (produkt, narzędzia biznesowe, strona internetowa, wizytówki, telefon, Internet i wiele innych). Niemniej jednak z jakiegoś kompletnie niezrozumiałego powodu, kiedy nowa osoba wchodzi do MLM’u od razu kieruje swoje oczy w kierunku bezrobotnych i zubożałych emerytów i rencistów, tak jak by nie było bardziej majętnych ludzi.
Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie twierdzę że osoba nie posiadająca oszczędności albo znacznego dochodu nie może wystartować w biznesie i odnieść sukcesu! Znam ludzi, którzy zaczęli od zera, by teraz być na samym szczycie, ale nie zrobili tego z kolegami, z którymi chodzili po zasiłek. Niemniej jednak musieli oni wszyscy wyjść ze swojej strefy komfortu i w jakiś „magiczny” sposób zdobyć środki na biznes i prawdopodobnie włożyć w to więcej pracy i entuzjazmu niż ktokolwiek inny. W marketingu sieciowym nie ma darmowego sera, a jeśli ktoś mówi, że jest inaczej, to trzeba uciekać od takiej osoby najdalej, jak się tylko da. Ale wróćmy do kwestii zamówień.
Kiedy więc zaczynasz swój biznes i składasz małe zamówienie, podświadomie mówisz sobie, że nie wierzysz w ten biznes i w jego powodzenie i nieświadomie przekazujesz taką wiadomość swoim potencjalnym partnerom biznesowym.
To samo dotyczy twojej listy kandydatów. Niejednokrotnie kiedy rozmawiam z moimi nowymi współpracownikami, okazuje się, że wykazują trudną do ogarnięcia wstrzemięźliwość, kiedy budują listę swoich potencjalnych klientów i prospektów. Ostatnio poznałem wspaniałego człowieka, który miał za sobą ponad pięćdziesiąt lat i uparcie twierdził, że zna tylko trzydzieści osób. Możesz to sobie wyobrazić?! Pięciolatek zna więcej ludzi! Co tak naprawdę dzieje się w umyśle ludzi, to brak wiary w prestiż i wiarygodność reprezentowanego przez nich biznesu, która ogranicza ich horyzonty.
Lista kandydatów na twojej liście jest odzwierciedleniem twojej wiary w powodzenie twojego przedsięwzięcia. Gdybyś wierzył, że twoja oferta jest naprawdę dobra, twoja lista byłby długa na kilkanaście kartek A4 i każdego dnia pojawialiby się na niej nowi kandydaci. Zresztą lista kandydatów to tylko początek twojej przygody w biznesie.
Jak wiele osób po przejściu przez swoją listę kandydatów, rezygnuje z biznesu i zaczyna w nowym, myśląc, że nowa oferta jest rozwiązaniem. Nie rozumieją, że to nie produkt czy plan kompensacyjny ich firmy był przyczyną ich porażki, ale oni sami, a raczej ich niewłaściwa postawa. Nie można ująć tego lepiej niż Dale Carnegie:
„Sukces w sprzedaży nie zależy od tych, których ty znasz. Ważne jest, kto chce poznać ciebie.”
Kiedy sam nie jesteś przykładny w podejmowaniu kroków i działań na tak fundamentalnym poziomie swojego biznesu, nie będziesz miał, że tak to kolokwialnie ujmę –„jaj”, by wymagać tego od swoich współpracowników, przez co stajesz się mniej lub bardziej świadomie, przyczyną ich porażki.
Pamiętaj, że twoją rolą jest dać jak najlepszy przykład dla swoich podopiecznych. Jeśli już na początku idziesz na kompromis w tak błahych sprawach, jak prawidłowe wystartowanie w biznesie, skąd weźmiesz siłę na prowadzenie swoich ludzi przez prawdziwy sztorm, na który się niewątpliwie napatoczycie w dalszym procesie budowania biznesu?
Jeszcze inną kwestią jest przywództwo w zakresie lojalności wobec firmy. Co tydzień otrzymuję tuzin ofert przyłączenia się do nowo powstałego przedsięwzięcia w branży marketingu sieciowego. Kiedy ktoś jest dłużej w branży, pojawia się nieodparta chęć bycia pierwszym w nowym przedsięwzięciu. Ale czy każda z tych osób, które zaczynają coś od samego początku, jest gotowa stać na pokładzie tego okrętu, kiedy zacznie się chybotać podczas burzy? Odpowiedź znają wszyscy ci, którzy zostali bez sponsora i teraz samotnie zmagają się ze swoim biznesem.
Kiedy firma jest nowa, niewykluczone, że spotka na swojej drodze wyzwania. Ileż to razy widziałem krzykliwych dystrybutorów, którzy rysowali obrazy bogactwa, jakie spotka ich wszystkich współpracowników w takim nowym przedsięwzięciu, ale kiedy tylko pojawiły się pierwsze wyzwania, zwijali żagle i wędrowali do innych biznesów zostawiając swoich partnerów na pastwę losu. W taki sposób nie zbuduje się bogactwa na kilka pokoleń, można to tylko osiągnąć wytrwałością. Przykładem takiej wytrwałości jest niewątpliwie postać Dexter’a Yegera, legendarnego dystrybutora jednej z najstarszych firm branży marketingu sieciowego, którego organizacja kilkakrotnie zwinęła się jak talia kart, tylko po to, by wiele lat później mógł odbudować swój biznes w tej samej firmie raz jeszcze i stanąć na czele, liczącej dziś miliony ludzi, rozwiniętej na kilkadziesiąt krajów świata, organizacji, która produkuje każdego roku miliardy dolarów obrotu. Takich historii można znaleźć dziesiątki w każdej większej historii sukcesu w branży marketingu sieciowego.
Niemniej jednak bycie przywódcą to czasami podejmowanie trudnych decyzji, również takich jak odejście z firmy. I nie mówię tu o tych wszystkich ludziach małej wiary, którzy nigdzie nie potrafią zagrzać dłużej miejsca, niż dwa albo trzy miesiące i okazuje się, że w ciągu dwóch lat byli już w ośmiu albo dziesięciu networkach. Mówię tu o liderach, którzy zbudowali duże organizacje, liczące setki albo nawet tysiące dystrybutorów i podejmują decyzję o zmianie. Kiedy masz w swojej organizacji ludzi i decydujesz się odejść, ogłoszenie takiej decyzji wymaga ogromnej cywilnej odwagi i nie może to być decyzja podjęta lekko, gdyż na szali nie leżą tylko twoje pieniądze, ale twój prestiż, honor i zaufanie, jakim obdarzyli cię twoi współpracownicy. Kiedy odejdziesz do innej firmy, musisz się liczyć, że część ludzi pójdzie za tobą, więc nie może to być zwykły kaprys, ale przemyślania decyzja. Z firmy można odejść w hańbie, albo można to zrobić z klasą, ale do tego potrzebny jest pierwiastek przywództwa.
Marketing Sieciowy często nazywany jest biznesem duplikacji czy też powielania. I chociaż duplikacja jest jedną z najmocniejszych stron tego modelu biznesowego, może stać się pietą achillesową twojego biznesu. Podstawą do duplikacji jest twoje przywództwo. Musisz pamiętać, że swoim postępowaniem dajesz przykład dla swoich współpracowników, którego powielenie nadaje kształt całej twojej organizacji. Od ciebie zależy, czy będzie ona miała formę, kształt i kulturę, jakiej byś sobie życzył. Zawsze zadaj sobie pytanie, czy chciałbyś mieć takiego sponsora, jak sam jesteś.
Wreszcie bycie przywódcą to bycie wizjonerem. Już dziś musisz podjąć decyzję, jak ma wyglądać twój biznes za kilka lat. Następnie musisz nauczyć się przedstawić ten obraz swoim partnerom biznesowym. Nie może w tym obrazie zabraknąć twoich towarzyszy. Jak często w swoim dążeniu do sukcesu i awansu zapominamy o swoich dystrybutorach, bez których nasz biznes, by przecież nie miał prawa istnieć. Nie osiągniesz trwałego awansu i wzrostu w swoim biznesie, jeśli nie uwzględnisz w tym planie swoich ludzi.
Przywództwo to nie władza, ale służba dla innych ludzi. Przychodzą mi na myśl słowa, jednego z najznamienitszych przywódców, jakich miała na swojej powierzchni planeta Ziemia, słowa Nazarejczyka, który przed dwu tysiącami lat powiedział:
„Lecz wy nie tak: owszem kto największy jest między wami, niech będzie jako najmniejszy, a kto jest wodzem, będzie jako ten, co służy. Bo któryż większy jest? Ten, co siedzi, czyli ten, co służy? Izali nie ten, co siedzi? Alem ja jest w pośrodku was jako ten, co służy.”
Skoncentruj się na swoich ludziach, na ich pragnieniach i celach. Poświęć czas i energię na pracę z ludźmi, którym chce się pracować. Ofiaruj swoim ludziom siebie, a oni w zamian zrobią to samo i nie przejmuj się tym, że nie masz jeszcze wiedzy albo doświadczenia, skoncentruj się na swoich ludziach. Znany trener sprzedaży Zig Ziglar powiedział kiedyś: „Ludzi nie obchodzi ile wiesz, dopóki nie wiedzą jak bardzo ci na nich zależy.” Więc niech ci po prostu zacznie zależeć.
Podziel się swoją opinią na ten temat.