Pomocne Narzędzia
Odwiedzający
- 120Ten wpis:
- 24Odsłon dzisiaj:
- 107569Gości razem:
- 22Gości dzisiaj:
- 51Gości wczoraj:
- 1004Gości miesięcznie:
- 51Gości dziennie:
- 1Goście obecnie online:
- 1 lutego 2010Licznone od:
Archiwa
Zaczyna się to tak: „Prężnie rozwijająca się firma przygotowuje się do startu na twoim rynku. Poszukujemy kilku osób, mających bogate doświadczenie w branży, które zajmą przywódcze stanowiska w naszym prężnie rozwijającym się zespole. Dla tych którzy zajmą uprzywilejowane pozycje, gwarantujemy sześciocyfrowy dochód już w pierwszych miesiącach działania.”
Od lat otrzymuję na e-maila, a ostatnio za pomocą portalu społecznościowego Facebook sekretne oferty zajęcia uprzywilejowanej pozycji w jednej z wyrastających na horyzoncie szans biznesowych stulecia. Kilka miesięcy temu jeden z oferentów złożył mi propozycję zajęcia jednej z dziesięciu uprzywilejowanych pozycji w strukturze nowo-powstałej, szybko rozwijającej się na świecie firmy, gdzie mam zagwarantowane zarobki $50,000PLN miesięcznie. Później otrzymałem jeszcze dwa razy ofertę zajęcia mniej uprzywilejowanych pozycji, ze względu na fakt, że te poprzednie już zostały zajęte. Dowiedziałem się, że firma się bardzo szybko rozwija i że szansa mojego życia ucieka mi z przed nosa.
I mógłbyś podejrzewać, że przeoczyłem coś wyjątkowego, gdyby nie to, że mój dobroczyńca już jest w innej niesamowitej firmie, która jest jeszcze lepsza niż ta poprzednia. Nie mogę tego stwierdzić z całą pewnością, ale podejrzewam, że jest to już trzydziesta albo pięćdziesiąta firma, w której ten Pan miał okazje być w okresie zaledwie ostatnich pięciu lat.
Najprawdopodobniej mój domniemany dobroczyńca dostał do kieszeni kilkadziesiąt albo nawet kilkaset tysięcy dolarów, od jakiegoś właściciela nowo-powstałej firmy w zamian za pomoc w rozkręceniu jego biznesu, który rzekomo ma stać się następnym gorącym hitem sezonu. I nie zdziwiłbym się, jeśli już istnieją setki naiwnych ludzi, którzy już zdążyli wskoczyć na pokład, myśląc, że mają okazję wziąć udział w następnym dużym wydarzeniu w branży, bybajmniej nie otrzymując na początku takiej zachęty finansowej jak nasz bohater.
Na rynku można znaleźć całą zgraję wysokiej klasy „dziwek marketingowych” tj. spekulantów marketingowych, którzy sprzedają się tym, którzy oferują najwięcej i przeskakują z firmy do firmy co klika kwartałów, ciagnąc za sobą na zatracenie setki albo nawet tysiące naiwnych dystrybutorów, którzy mieli nadzieję na związanie się z firmą na całe życie.
Kiedy mieszkałem w Stanach Zjednoczonych, miałem okazję poznać pewną dystyngowaną Panią, która opanowała takie działania do perfekcji w środowisku Polonii Amerykańskiej. Co kilka miesięcy słyszało się w Chicago o nowej, super szansie życia, która następnie odchodziła do lamusa w ciągu trzech albo sześciu miesięcy. Najzabawniejsze było to, że prawie zawsze stała za tym ta sama osoba. Zawsze, kiedy otrzymywałem telefon od jakiegoś znajomego dystrybutora o nowym super przedsięwzięciu, które wprawiało w szał gorączki złota całą Polonię, mówiłem: „Niech zgadnę, a twoim upline’m jest Pani…, czyż nie?”, i dziewięć razy na dziesięć miałem rację.
Takie praktyki mają miejsce tak często, że aż ciężko to ogarnąć. W niektórych krajach np. w Azji, ma to charakter epidemiczny. Co jakiś czas powstaje tam jakaś nowa firma, oferująca super okazję zajęcia uprzywilejowanej pozycji i w Polsce zaczyna się dziać to samo.
Ale rzeczywistość jest taka, że nie ma czegoś takiego jak super pozycja, jeśli sam sobie jej nie wypracujesz. Marketing Sieciowy to nie jest loteria. Może ci się udać na krótką metę zarobić kilka tysięcy złotych, bo wskoczyłeś pierwszy, ale nie zbudujesz długotrwałego, produkującego pasywny dochód biznesu, wskakując na gotową pozycję. Bo tak naprawdę…, jak myślisz, co mają zrobić Ci wszyscy ludzie, którzy zapiszą po Tobie?
Biznes sieciowy wymaga opracowania serii skutecznych działań marketingowo promocyjnych, które mogą być konsekwentnie duplikowane (czyt. powtarzane) przez dużą grupę ludzi. Tylko tak można zbudować szybko rozwijający się, samo-napędzający i przewidywalny biznes. Praca, praca i jeszcze raz praca!
Nasz biznes pod tym względem nie różni się wcale od biznesu tradycyjnego. Żeby coś osiągnąć w tym biznesie, trzeba tam najpierw dojść. Ludzie inwestują zalediwe 100, 500 albo 5000 zł w biznes sieciowy, robią listę i wykonują trzy, pięć telefonów, albo nawet nie podnoszą słuchawki i chcieliby zbić fortunę.
Nie chcę byś mnie źle zrozumiał. Czas i pozycjonowanie w firmie mają duże znaczenie! Wierzę, że są i nadal będą się pojawiać na rynku firmy, w których można zbić fortunę jeśli związać się z nimi we właściwym czasie, ale nie wierzę, że wystarczy zająć sobie tylko miejsce w organizacji. Trzeba zająć pozycję i stać się przyczyną wzrostu tej firmy, a to już nie zależy od tego gdzie się znajdziesz w organizacji czy nawet od twojej ciężkiej pracy. To zależeć będzie od pracy twojej i twojego zespołu, który będziesz w pierwszej kolejności musiał zbudować i wytrenować. No chyba że jesteś jednym z tych „przekrętów”, o których pisałem powyżej i od razu dostaniesz do ręki solidną gotówkę.
Szukaj firmy, która ma ciekawy produkt, mający znaczenie dla ludzi, szczodry plan wynagradzania, który stymuluje ludzi do właściwych działań i wykonalny system działań operacyjno strategicznych wraz z zaawansowanym systemem szkoleń, dzięki którym będziesz mógł się stać kimś, kto może odnieść sukces.
A jeśli nie chcesz pracować i liczysz tylko na łut szczęścia, zapomnij o marketingu sieciowym i najzwyczajniej w świecie wyślij sobie kupon na loterii. Przynajmniej się nie skompromitujesz, jak ci nie wypali zostanie „milionerem”.
Podziel się swoją opinią na ten temat.